Zaległych alimentów można żądać w zasadzie za okres 3 lat, gdyż roszczenia alimentacyjne przedawniają się z upływem tego okresu. Generalna zasada jest jednak taka, że sąd przyznaje tylko alimenty bieżące, które naliczane są od dnia złożenia pozwu. Zgodnie bowiem z ugruntowanym stanowiskiem Sądu Najwyższego, alimenty z natury swej są przeznaczone na potrzeby bieżące, natomiast za czas ubiegły zasądzane być mogą jedynie w przypadkach wyjątkowych, gdy strona uprawniona do alimentów napotkała przeszkody w ich dochodzeniu i zmuszona była uciekać się do obcej pomocy przez zaciąganie pożyczek, które powinna zwrócić.

            Instytucja wskazana w art. 137 § 2 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego zgodnie z którym niezaspokojone potrzeby uprawnionego z czasu przed wniesieniem powództwa o alimenty sąd uwzględnia zasądzając odpowiednią sumę pieniężną, ma charakter wyjątkowy, albowiem naczelnym celem alimentów jest jak zostało wyżej podkreślone zapewnienie uprawnionym bieżących środków utrzymania. Niezaspokojone potrzeby to przykładowo zaległy czynsz mieszkaniowy, niezapłacone kolonie czy opłaty za przedszkole. Dochodzenie zatem alimentów za okres poprzedzający wytoczenie powództwa jest dopuszczalne, jedynie w wypadku, gdy pozostały niezaspokojone potrzeby lub zobowiązania zaciągnięte przez uprawnionego względem osoby trzeciej na pokrycie kosztów wychowania i utrzymania. Nie ma przy tym znaczenia czy osoba trzecia jest osobą bliską czy też obcą, może to być zatem pożyczka zaciągnięta w najbliższej rodzinie np. u brata. Istnienie zaciągniętych zobowiązań należy wykazać dowodem, że jakieś wcześniejsze wydatki na dziecko nie zostały jeszcze pokryte. Może to być dowód zarówno z dokumentów jak i zeznań świadków.

            Jak zatem dochodzić zaległych alimentów, jeżeli na utrzymanie dziecka łożył jeden z małżonków a drugi od tego obowiązku uchylał się i brak jest jednocześnie podstaw do uznania, że pozostały niespłacone zobowiązania z tego okresu? Rozwiązaniem w tej sytuacji jest instytucja tzw. „regresu”, przewidziana w art. 140 § 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Zgodnie z orzeczeniem Sądu Najwyższego z dnia 24 lutego 1978 r. (III CZP 4/78), rodzicowi, który wyłącznie łożył na utrzymanie wspólnego dziecka, przysługuje prawo domagania się od drugiego rodzica zwrotu odpowiedniej części poniesionych na ten cel kosztów, niezależnie od tego, z jakich źródeł czerpał on środki na zaspokajanie potrzeb dziecka. Ponadto ten z rodziców, który świadczył alimenty na rzecz dziecka w zakresie przekraczającym jego obowiązek, nie traci roszczenia regresowego względem drugiego rodzica – tylko z tej przyczyny, że mógł we właściwym czasie bez nadmiernych trudności uzyskać dla dziecka od drugiego z rodziców świadczenia alimentacyjne.

            W doktrynie i orzecznictwie przez dłuższy czas brak było zgodnego poglądu, co do charakteru roszczenia regresowego. Zgodnie jednak z najnowszym orzecznictwem w tym zakresie postanowieniem Sądu Najwyższego z dnia 28 maja 2013 r., V CZ 6/13 przyjęto, że roszczenie to ma charakter roszczenia alimentacyjnego. Konsekwencją tego poglądu jest fakt, że mają do niego zastosowanie przepisy odnoszące się do alimentów. Uzasadniony w związku z tym jest pogląd, że wraz z powództwem o alimenty można żądać zapłaty określonej kwoty tytułem roszczenia regresowego. Nadmienić jednak należy, że legitymację do wystąpienia z pozwem o alimenty ma osoba uprawniona do alimentów, czyli dziecko reprezentowane zazwyczaj przez przedstawiciela ustawowego. Inaczej jest natomiast w sytuacji dochodzenia roszczeń na podstawie art. 140 140 § 1 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Legitymację do wytoczenia takiego powództwa ma rodzic, który zaspokajał potrzeby dziecka w zakresie przekraczającym jego obowiązek. Roszczenie regresowe tak jak roszczenie alimentacyjne przedawnia się z upływem 3 lat.